электронная
108
печатная A5
441
16+
Wampir z bursztynem

Бесплатный фрагмент - Wampir z bursztynem

Proza po polsku


5
Объем:
310 стр.
Возрастное ограничение:
16+
ISBN:
978-5-4493-7429-5
электронная
от 108
печатная A5
от 441

Rozdział 1

Na trawniku była sucha trawa, krótko przycięta. Liście na drzewach poruszały się leniwie w lekkich podmuchach wiatru. Woda ołowianym cieniem po cichu odbijała podobne niebo. Pełnia lata wędrowała po ziemi osobiście, a Rita szła obok lata. Była w zenicie młodości.

Jego chód jest nadal łatwy, ale nie wybredny. Ona dużo wie i ma dobrą pamięć. Postać pod ubraniem nie przyciąga, ale nie odpycha. Ta sytuacja w dużej mierze zależy od wybranych ubrań. Za nią płynie zapach perfum, który oddawał ostatniemu mężczyźnie. Rita jest normalną kobietą. Spoglądała na brzeg miejskiej plaży z nostalgią i nie zauważyła ludzi opalających się, co oznacza, że nie zauważyli, że jest środek lata.

Rita zna życie, a życie ją zna. I pamięta tę plażę swoim ciałem. Ile godzin zażywała słońca! Jak bardzo patrzyła na ten staw z plaży! Przyszła do niego w upalne dni, kiedy było jej za gorąco, żeby mogła gdziekolwiek pójść. Tak. Pewnego dnia poszła na plażę przez pięć kolejnych dni i poszła spać.

Pięć metrów od niej leżał wielki człowiek. Jego napompowane ciało promieniowało tak dużo energii, że rano podskoczyła, spojrzała w niebo i pobiegła na plażę. Przyszedł rano. Jego ciało było już brązowe po oparzeniu słonecznym. Spojrzała na niego i stanęła w oddali. Zazwyczaj lubiła stawiać na plaży i tylko czasami kładła się na słońcu.

Kiedy leżał, podobała mu się, ale gdy tylko podniósł się na nogi, nie był dla niej interesujący. Intelekt w tym wydawał się niewystarczający. Fizycznie wywarł na niej wrażenie, ale jego twarz i czoło nie wzbudzały emocji. On też ją zauważył, ale trzymał buzię na kłódkę. Jego włosy były jak ta trawa — sucha, krótko przycięta. Nigdy się nie spotkali.

Przesilenie letnie.

I centrum próżnej zazdrości. Tak, przez ostatnie kilka dni cierpiała z powodu zazdrości lub że ta miłość nie odeszła i pozostała w duszy z resztkami zazdrości. Rodion miał inteligentną twarz, ale bez żadnych specjalnych oznak umięśnienia. Jej twarz pasowała, ale jej ciało nie było atrakcyjne. Jednak kochała go przez jakiś czas i była zazdrosna o wszystkie kobiety, z którymi go widziała. A teraz, patrząc na pustą plażę, poczuła, że zazdrość już jej nie interesuje. Nastrój stał się jak chmury ołowiu.

Co dalej?

Dlaczego życie kobiety musi towarzyszyć mężczyźnie? Czy nie jest w stanie obrócić się wokół siebie? Tak, łatwo! Dlaczego wczoraj wieczorem naciskała przyciski telefonu i słyszała tylko sygnał dźwiękowy? Rodion jej nie odpowiedział. I dlaczego powinna szukać swoich listów w Internecie? Zatrzymała się na brzegu pustego stawu, łodzi i nie rozorali jego przestrzeni.

Dziewczyna odwróciła głowę i zobaczyła mężczyznę w trawie. Leżał plecami do niej. Już to widziała! Długo, ale widziałem na piaszczystej plaży, a teraz moje plecy były widoczne z trawy. Była przerażona. Chciałem uciec. Ale jego oczy były zafascynowane, patrzyły na plecy mężczyzny, ona w niekontrolowany sposób chciała dotknąć jego skóry palcami.

A kto jest w drodze?

Jest sam. Jest sama. I lato, choć nie gorące, ale lato. Podeszła bliżej, zauważyła koszulę na gałęziach drzewa. Był w spodniach.

— Czy żyjesz? — zapytał Rita drżącym głosem.

W odpowiedzi usłyszała ogłuszającą ciszę. Chciała uciec, ale raz uwielbiony z powrotem przyciągnął ją. Pochyliła się nad mężczyzną, odwrócił się gwałtownie i była na jego klatce piersiowej.

— Cześć, kochanie! Jak długo na ciebie czekałem!

Leżała na jego silnej klatce piersiowej, a ich oczy wpatrywały się z bliska.

— Nie jesteś z tchórzliwych kobiet! Kocham cię, kobieto! Widzisz! Przez dwa lata nie mogłem cię znaleźć! Nie wiedziałem, gdzie cię znaleźć! Poszedłem na plażę w każdy ciepły dzień. Czekałem na ciebie!

Próbowała zsunąć się z klatki piersiowej, ale gorączkowo uścisnął swoje ukochane ciało, które tak długo zachwycał!

— Dlaczego przestałeś chodzić na plażę?

— Mój młody człowiek nie pozwolił mi pójść na plażę i sam do niego nie poszedł.

— A ja?

— Przepraszam, ale nie wiemy! Tak, pamiętam cię na plaży! Tak, opalaliśmy się blisko niego przez pięć dni, ale nie rozmawialiśmy i nie spotkaliśmy się! Tak, pracowaliśmy razem!

— Ah! Pamiętaj! Nie zapomniałeś o mnie!

— Nie zapomniałem jeszcze, dlatego schyliłem się. Myślałem, że jesteś zły.

— Czułem się źle, ale teraz czuję się świetnie pod twoją wagą!

— Uwolnij mnie, a wstąpię, będzie ci łatwiej.

— Nie pozwolę ci odejść! Złapałem cię! Jesteś mój! — i patrzył na jej usta z taką pasją, że nieświadomie odpowiedziała mu.

Co miłość robi dla ludzi?

Ona wyłącza ich świadomość z gniazda sumienia. Sumienie zasypia z czystym sumieniem. Dwa Było ich dwóch. Stało się czymś zjednoczonym, namiętnym, porywczym. Odwrócili się. Jego oczy spoglądały w dół, promieniały szczęściem! Oczy wydawały się ogromne. Jego włosy były oprawione w piękną aureolę przy jego twarzy. Był świetny i jak mogła go wtedy nie widzieć? I wtedy miał bardzo krótką fryzurę!

«Nie wypuszczę cię, dopóki mi nie powiesz, jak cię znaleźć!» — powiedział mężczyzna i natychmiast pocałował ją w usta swojej troski.

Zaczęła budzić zmysły pocałunkiem, ale nie było sposobu, żeby się wyrwać spod solidnego faceta. Wszystkie były rozłożone na trawie, a wargi miała pod wargami. Szarpnęła się do przodu i do tyłu, ale tylko zacisnął ją z całej siły. Nagle puścił ją, usiadł obok niej i zaczął patrzeć na nią z takim uwielbieniem, że poczuła się zażenowana.

— Jak masz na imię? — zapytała Rita, niejasno świadoma, że zna już jego imię, ale zapomniała lub nie chciała pamiętać.

— Platon.

— A ja jestem Rita Skrepka.

— To jest konieczne! Jak ja cię szukam, Rita! Klip zostanie wyrzucony z nieba, żeby cię znaleźć. Już otworzyłem stronę «Czekaj na mnie», ale co napisać? Czego szuka dziewczyna w kostiumie kąpielowym od plaży nad stawem? I widziałem cię wcześniej, ale nie pamiętam, kiedy i gdzie.

— Ale nasz związek jest przetestowany w czasie.

— Śmiejesz się? Śmiej się teraz, a ja mogę się śmiać — i położył się na plecach, ale szybko odwrócił się, wziął jej nogi w dłonie, przycisnął się do nich. — To ty! — i śmiał się wesoło.

Wstali, otrzepali źdźbła trawy i mote. Włożył koszulę. Poszli trzymając się za ręce.

Platon przerwał nagle i spytał bardzo poważnym głosem:

— Gdzie idziemy? Rita, nie masz pojęcia, jak cię szukałem! Tak się cieszę! Tak się boję, że cię stracę! Jesteś żonaty Czy masz dzieci? Gdzie mieszkasz? Gdzie pracujesz?

— Wszystko jest troszeczkę — westchnęła, bo dopiero dziś całkowicie zerwała z byłym młodzieńcem.

— Nie wzdychaj, wszystko będzie dobrze.

— Plato, jesteś włóczęgą na plaży?

— Nie, BMW cię obserwuje. Dlaczego byłem na plaży? Tak chciał. I dlaczego dzisiaj chodzisz tutaj?

— Nie wiem, chciałem tu iść. Moja zielona Łada stoi obok BMW. Nasze samochody, zanim się poznaliśmy, jak konie na straganie.

— Już pamiętam twój numer samochodu, to jest najnowszy model, w tym roku jest popularny. To już jest coś. Ale bez samochodów, mieliśmy więcej wspólnego, z powrotem na brzeg?

— Coś się wydarzy, gdy dotrzemy do miejsca zakwaterowania, rozstaniemy się.

— Nie mów na próżno! Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz! Będziesz mieszkać ze mną. Nie przyjdę do ciebie.

— Nie lubię przemocy. Będę mieszkał w domu.

— Czy chcesz, żebym znowu stracił cię przez dwa lata? Nie, nie pozwolę ci odejść!

— Dlaczego dziś dostałem się na ten brzeg?

— Czekałem na ciebie! Ja, jako zwierzę, ukryłem się. Wiedziałem, że pamiętasz moje plecy na plaży.

— Ile dziewczyn na świecie! Dlaczego cię potrzebuję?

— Nie warto o tym mówić, potrzebuję cię! Widzę twoją postać przez dwa lata! Nikt nie może cię zastąpić, a ty doskonale to rozumiesz.

I znów objął ją z namiętną i męczącą rozpaczą.

W pobliżu młodzieży zatrzymano HONDA na czerwono. Wytoczyła się kobieta w czerwonym spodniowaniu z długimi czarnymi włosami.

— Platon, kto jest z tobą? Jaka jest cisza w twoich rękach? Tak, pozwoliłeś jej odejść! To mój kuzyn!

— Polina, przejedź! Dzisiaj nie jest twój dzień.

— Odejdę, ale z tobą.

W pobliżu ciemny samochód zatrzymał się nagle, wyskoczył z niego mężczyzna.

— Rita, zmieniłem zdanie. Czy mogę zmienić zdanie? Chodźmy do domu, przestańmy się denerwować.

«To jest przeznaczenie» — powiedziała kobieta w czerwieni i zwróciła się do chudego mężczyzny. — Rodion, jesteś teraz porzuconym człowiekiem? Rita cię opuściła? Czy mogę cię podnieść?

Rodion spojrzał na bladą Ritę w ramiona Platona i jasną Polinę.

— Podnieś mnie, Polina! — powiedział zdecydowanie poprzedni mężczyzna Rita.

«Cztery osoby i cztery samochody, ale musisz zrobić dwie pary», pomyliła Polina.

— Zostawiamy samochody i idziemy na brzeg stawu — powiedział wyraźnie Platon.

«Chodźmy,» powiedział Rodion.

Cała czwórka wyszła na brzeg. Rodion spojrzał na suchą trawę, usychając na brzegu stawu, pobiegł do samochodu, wziął wymuszony dmuchany materac pompką i dogonił ludzi. Szybko podniósł materac i zaprosił panie, aby usiadły na nim. Odmówili, a potem sam usiadł. Obok niego siedziała Polina.

Platon wziął Ritę za rękę i oboje szybko poszli do samochodów. Siedziała w BMW? i poszli. Rita czuła się ciężko na ramionach i dziwnym oddychaniu. Widziała duże łapy psa i świetny pysk psa o dużych rozmiarach.

«Dobrze, dobrze,» oddychała Rita do psa.

— To jest to, nazywa się Syjon. Czy Zev de Lux, jak wygodnie, ale lepiej niż Zev. Zawsze mi towarzyszy.

— Gdzie idziemy? — spytała Rita nerwowym drżeniem, patrząc bardziej na psa niż na Platona.

— Dzisiaj jest mój dzień wolny, ty też. Pójdziemy tam, gdzie patrzą nasze oczy. Przede wszystkim musimy wziąć ślub, więc udamy się do Zagorska. Jest formalna atmosfera, pomaga oczyścić się z marnotrawnych myśli. Widziałeś Polinę? Moja dawna dama serca, jej świątynie i katedry nie pomagają.

— Zamierzamy wziąć ślub?

— Niezupełnie, ale blisko. Posłuchaj śpiewu dzwonków i łatwo zapomnisz Rodiona. Ty i ja przejdziemy przez rytuał oczyszczenia. Z przewodnikiem chodzić między świątyniami i jeden musi iść. Dziś jest dzień — właśnie na takie wydarzenia. Jest tam specjalna święcona woda. Wypijmy — młodsi. Nasza dusza zostanie oczyszczona z skalania dawnych związków.

— Jak się masz poważnie?

— Czekałem na ciebie od dawna, już zacząłem o tym zapominać.

Tak było. Poprzez Getsemane Czernigowskie Skecze i świętą wiosnę wkroczyli w nowe życie, w którym do tej pory wszystko było jak przedtem.

— Plato, nie pytałeś mnie o moją rodzinę.

— O czym ty mówisz? Tylko ty masz wolny dzień. Gdzie jest twoja rodzina? Twoja rodzina to ty.

— Prawie zgadłeś. Czy obchodzi cię ile mam lat? Jaka jest twoja praca?

— Mogę odpowiedzieć, kim jestem. Pracuję jako kierownik ds. Sprzedaży produktów elektronicznych najwyższej jakości, chociaż jestem inżynierem elektronikiem. Czy wiesz, kogo widziałem? Przybyli do mnie śpiewacy i aktorzy. Teraz widzę wszystkich aktorów bez telewizora.

— Dlaczego chwalicie?

— Przepraszam, Rita, śniłem. Jestem strażnikiem, regularnym tymczasowym strażnikiem. A aktorzy, tak naprawdę widzę, ale mnie nie widzą.

— Świetnie, ale co jeśli jesteś woźnym w Mosfilm? Ogólnie, to wszyscy wiecie.

— Nie jestem woźnym. Zupełnie zapomniałem, wychodzę dziś wieczorem. Podniosę cię do twojej Łady i uciekniemy.

Platon wylądował w samochodzie Rity i szybko pojechał do szpitala miejskiego. Jego ojciec był na oddziale intensywnej terapii z ogromnym atakiem serca, dziś mógł go zobaczyć. Ojciec wydawał się cieniem samego siebie. Był absolutnie blady, chudszy, w jakiś sposób przezroczysty. Gdyby nie zespół lekarzy z oddziału intensywnej terapii, nie byłby już na świecie. Ojciec wyglądał jak żywy trup.

Przerażenie ogarnęło całą istotę Platona, nie powiedział Ricie prawdziwej przyczyny wyjazdu do Zagorska. Modlił się za swojego ojca, ale mentalnie, na głos, nie mógł tego zrobić. Nie powiedział jej, że leżał w trawie nad stawem z obawy przed życiem ojca. Platon kochał swojego ojca. A teraz widział go żywego. Platon prawie zupełnie zapomniał o Ricie, ale zapamiętał ją z plaży, leżąc na ziemi. Dzięki swojej obecności pomogła mu wyjść z transu, wywarła na nim pozytywny wpływ.

«Synu, dlaczego patrzysz na mnie z takim przerażeniem?» — cicho powiedział ojciec.

«Przykro mi, ojcze, świetnie wyglądasz.»

— Nie jest dobrze oszukiwać starszych. Mam dla ciebie informacje. Kiedy byłem między niebem a ziemią, widziałem cię z kobietą, ale to nie była Polina. Ma zieloną Ładę, ona jest twoją kobietą z natury — powiedział ojciec i stracił przytomność.

Platon wezwał pielęgniarkę, która z kolei zadzwoniła do lekarza. Wkrótce pojawiła się jego matka. Opuścił szpital, zastanawiając się nad ostatnimi słowami swojego ojca. Jeśli tak, to wszystko naprawdę się stało! Rita, którą lubił, ale tylko.

Rita, wychodząc z BMW Plato, czuła się dobrze, czuła się porzucona, oszukana. Został użyty i wyrzucony jako paczka. Patrząc za odjazdem samochodu, skierowała wzrok na brzeg stawu. Na brzegu leżał nadmuchany materac, a obok niego w dziwnej pozie leżał mężczyzna. Westchnęła i postanowiła zobaczyć, kto tym razem na nią czeka. Brzeg stawu znów był pusty.

Rodion leżał na materacu, twarzą do góry. Nie był ani żywy, ani martwy, ale nie mógł się ruszyć.

— Rodion, co się stało? Co u ciebie słychać? — spytała współczująco Rita.

Krzyknął i wskazał palcem na serce.

— Zadzwonię do lekarza — powiedziała i zaczęła wybierać numer alarmowy na jej telefonie komórkowym.

Rodion został zabrany do szpitala i umieszczony na oddziale, gdzie ojciec Platona został przeniesiony z reanimacji tego samego dnia. Jego ojciec na oddziale nazywa się Dmitrijewicz, za co nie był urażony, był przyzwyczajony do swojego patronimicznego przemówienia.

W ciągu kilku dni Rodion i Dmitrievich mogli mówić całkiem znośnie, oczywiście, martwili się o przyczynę ich problemów z sercem. Po kilku frazesach na temat tego, co się z nimi stało przed atakiem serca, doszli do wniosku, że przyczyną ich choroby była jedna, a ich imię było bardzo skromne — Polina. Była dziewczyną Platona. Polina była tak jasna, że ręce mężczyzn wyciągnęły się w jej stronę, myśląc, że ich ręce wyrastają z jej ciała.

Dmitriewicz, przez prostotę duszy, przypadkowo dotknął ręką Poliny, gdy niemal jednocześnie opuścił fryzjer, niemal przypadkowo dotknął jej ciała. Krzyknęła i nalała mu gazu z puszki na twarz. Oddychał tę radość na atak serca.

Rodion był silniejszy. Po wyjściu Rity i Platona, w ciągu około pięciu minut, sięgnął do czułego ciała Poliny i wypił łyk gazu z puszki. Krótka historia obfitych wielbicieli jasnej kobiety zakończyła się na sąsiednich łóżkach w szpitalu. Mieli jasny pomysł, by ją pozywać, ale po rozmowie zdecydowali: nie powinno się tego robić.

Następnym razem Rita i Platon spotkali się w szpitalu. Przybyła do Rodiona i udał się do swojego ojca, Dmitrijewicza. Pacjenci z histerycznymi chichotami opowiedzieli o przyczynie choroby. Ustne uderzenia poleciały w kierunku Poliny, dopóki nie przemówiły. Mężczyźni zamilkli.

Rodion długo spoglądał na Ritę i powiedział:

— Porady dla ciebie i miłości.

— Rodion, nie żenię się z Platonem! Przyszedłem do ciebie! Odzyskasz i wrócisz do mnie.

— Prawie. Ale przychodzisz, z wyjątkiem tego, że nikt nie przyjdzie do mnie.

Powiedziawszy uprzejme słowa pożegnania, rozstali się.

Platon wsiadł do samochodu. Rita siedziała w swojej Ładzie. Rozstali się. Poszedł do Pauline, zły na nią w najwyższym stopniu. W końcu już minął jej gaz! A oto dwie nowe ofiary na szpitalnym łóżku. Skąd ona bierze te puszki? Wyrzuć je — a sprawa się kończy. Tak więc śnił po drodze.

Polina fizycznie nie mogła znieść męskiego dotyku, nie mogła ich znieść. Walcząc ze wszystkimi tymi, którzy wpadli w jej wygląd, nie mogła tego zrobić. Wytworzyła puszki z gazem, zwęziła naczynia danej osoby, dostała się do dróg oddechowych. Dmitrievich dużo połknął, a był stary na takie złe dowcipy.

W Polinie był kompleks niższości, a ona i Platon zachowywali się jak dziewczyna. Patrząc na nią, właśnie przyszła z ulicy Twerskiej, ale w rzeczywistości nie miała ani jednego mężczyzny. Na ulicy Twerskiej odwiedziła sklepy magiczne w swoim prestiżu i niczym więcej. Oczywiście, widziała modę tej ulicy, i znalazła odzwierciedlenie w jej wyglądzie.

Platon kochał Polinę, ale był normalnym człowiekiem, więc z powodu niespełnionych pragnień tak kurczowo trzymał się Rity. Był wyczerpany podstawowymi męskimi pragnieniami. Wszystko jest proste, jak sama struktura świata ludzkich relacji.

Rita myślała w tej chwili o tym, dlaczego szachy szkodzą nowoczesnemu inżynierowi. Dlaczego? Aby stworzyć nowoczesną technologię, potrzebujemy czystych mózgów, a jeśli ktoś wydaje je na ciężką literaturę i inteligentne szachy, to po prostu nie wystarczy do długiej służby naukowej. Jego mózgi rozpłyną się.

To, co dziesięć lat temu było dobre dla szacha, jest złe dla nowoczesnego inżyniera. Dlatego inżynier nie ma prawa do haremu kobiet. Będzie wyczerpany przedwcześnie, bez rozwinięcia swojego potencjału naukowego i użytecznego. To jest aksjomat. A potem zaczęła myśleć o Platonie, nieźle, że wybrali się na wycieczkę, i wcale nie był głupi, gdy myślała o nim na plaży. Jest raczej chłodny i tajemniczy. Rodion i Pauline pozwolili im mówić. Na zewnątrz pasują do siebie.

A problemy Poliny są najprawdopodobniej spowodowane tym, że nie znalazła kogoś, kto by ją pokochał szybciej niż ona, jak magik, przyciągnąłby swoją broń przeciwko ludziom. Potrzebujemy człowieka z szybką reakcją, która ją zneutralizuje. Ciekawa myśl. Platon poradził sobie z nią, ale jego cierpliwość się skończyła. Polina z pewnością musi zostać ukarana prawdziwą miłością. Rita zastanawiała się, czy dobrze byłoby przekonać Rodiona, gdyby nie bał się zbliżyć do niej ponownie.

Rita zadzwoniła do Platona i powiedziała:

— Platon, dzięki za jazdę! Mam prośbę: wyślij Polinę do szpitala do Rodion, aby mogła spojrzeć na wynik jej ataku gazowego, który kończy się niepowodzeniem.

— Rita, Polina — dziewczyna jest nieprzewidywalna. Postaraj się ją przekonać — odpowiedział.

Rita zadzwoniła do Poliny:

— Polina, przepraszam, że ci przeszkadzam, ale Rodion jest w szpitalu, nie rozumiał, co się z nim stało. Czy możesz go odwiedzić?

— Łatwo. Wymów numer pokoju i biuro. Cóż, przyjdę do niego.

Rita machnęła z oburzeniem głową, ale nie powiedziała ani słowa. Potem postanowiła ostrzec Rodiona przez telefon:

— Rodion, Polina podchodzi do ciebie. Bądź na tyle uprzejmy, aby ostrzec mężczyzn, aby trzymali ręce w kieszeniach i nie dotykać jej.

— Rita, i nie mogłeś mnie ostrzec wcześniej?

— A kto wiedział? Nie dostaniesz się do tej samej sytuacji.

Polina przybyła do szpitala. Weszła na oddział i zobaczyła, że wszyscy mężczyźni mieli ręce w kieszeniach. Położyła program na nocnym stoliku Rodiona i powiedziała:

— Cześć! Szybko, szybko! — i skręcając w kierunku Rodion, dodał: — Przepraszam, ale się myliłeś.

— Zgadzam się, pośpieszyłem — powiedział Rodion, nie wyjmując rąk z kieszeni.

— Rodion, myślałem o tobie…

«Dlaczego nie zadzwoniłeś po karetkę?» Gdyby nie Rita…

— Skropiłem gazem i odszedłem, skąd mogłem wiedzieć, że odrzucisz kopyto?

— Z grubsza jak… Polina, jesteś jasną, piękną kobietą…

— Słyszałem o tym. Nie muszę dotykać rąk!

— Nie dotknę cię, dopóki o to nie poprosisz. Zostawiłeś mnie…

— Nie zaczynaj. Jeśli potrzebujesz mnie, to bądź miły, nie bądź nudny.

— Rita mnie opuściła…

— Rita nie jest daleko, ale dla Platona. Możesz go znaleźć. Znam ją dobrze, ona nie pasuje do ciebie. Zbliżam się do ciebie.

— Jest w tym trochę prawdy, ale co zrobimy z tobą? Co?!

— Spokojnie, Rodion, są traktowani, a potem zobaczymy! Przyjdę do ciebie jutro, — i szybko opuściła oddział.

Mężczyźni patrzyli na Polinę na wszystkie oczy i trzymali ręce w kieszeniach, dopóki nie zniknęli z pola widzenia, po czym zbliżyli się do Rodiona.

— Wow, kobieta! — przemówił jeden.

— Świetna pani! — wydał drugi.

— Lucky you! — zawołał trzeci.

— Rodionie, bój się jej — ostrzegł Dmitrievich.

— Wiem. Ale ona jest taka piękna, chłopaki! — entuzjastycznie wykrzyknął Rodion i sięgnął po plastikową torbę na stoliku nocnym.

Mężczyźni na zmianę spowiadali się o swoich wyczynach na osobistym froncie. Rodion wysłuchał ich i zjadł, tym mniej pamiętając Ritę, myśląc tylko o Pauline.

Polina po wizycie w szpitalu Rodion wyrzucił wszystkie puszki gazu. Spotkała go ze szpitala i sprowadziła do domu. Poprzednio miał pokój w czteropokojowym mieszkaniu, gdy mieszkał z rodzicami, ale jadł osobno od nich i prowadził skromny styl życia. Jego rodzice mieli domek, w którym rzadko chodził. Oddał pranie do pralni, ponieważ nie chciał obciążać swoich krewnych niczym.

Praktycznie nie miał kobiet, przyjaźnił się z wszystkimi i flirtował. Udało mu się kupić dwupokojowe mieszkanie. Polina związała się z Rodionem. I praktycznie jej nie dotykał.

Przez długi czas taki związek nie mógł być kontynuowany. Polina zaczęła zauważać, że nie jest już jasną kobietą, zaczęła przybierać na wadze, stała się głupia. Nie patrzyła już w lustro, jakby była oszukana. Stawała się do niego podobna. Rodion również zaczął przybrać na wadze po szpitalu, ale zyskiwał nie masę mięśniową, ale elementarną warstwę tłuszczu. Polina coraz rzadziej odwoływała się do swoich rzadkich związków z Platonem.

Wcześniej była jasną kobietą i prowadziła bogaty styl życia, potem kupiła szkarłatny samochód, teraz wstydziła się tego samochodu i chciała go zmienić. Jej były mężczyzna zabrał ją na przyjęcia i prezentacje, na które zaproszono jego klientów. Zerwali, kiedy sięgnął po nią w normalnych męskich intencjach. Wyciągnęła gaz i wytrącił go z jej ręki. Po tej prezentacji zatrzymał się.

Rita postanowiła zbliżyć się do Platona, ale był niekontrolowany i nie był jej posłuszny. Walczyła jak ryba na lodzie, a wszystko bez skutku. Już chciała się poddać, a potem usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała w wizjer i zobaczyła kwiat.

— Hej, kto tam jest? Nie otworzę drzwi, dopóki cię nie zobaczę.

— Rita, to ja, Platon.

— ty?! — zawołała z zaskoczeniem Rita, nerwowo otwierając drzwi.

Pomiędzy nimi stał ogromny bukiet kwiatów.

Platon wszedł do mieszkania. Kwiaty w wazonie. Wszedł do pokoju i usiadł na kanapie. Stał przed nim stolik kawowy.

«Normalnie żyjesz, Rita,» powiedział, odwracając głowę.

— Nie narzekam.

«Mieszkam z rodzicami» — powiedział bez emocji Platon.

— Mam to.

«Nic nie rozumiesz,» powiedział nerwowo. — Jesteśmy dorośli i zachowujemy się jak nastolatki. Życie przemija!

— Czego ode mnie wymagasz? — zirytowana spytała Rita.

— Przepraszam, byłem podekscytowany. Nic nam nie pomoże! — z histerycznymi nutami w jego głosie przemówił silny mężczyzna. — Teraz jestem sam. Przyjdź do mnie.

«Już przyszedłeś do mnie, ale Rodion kręci teraz miłość z Poliną.»

— Wiem. Nie mam nic przeciwko ich parze. Chcę ci zaproponować: wyjdź za mnie!

— Świetnie! Zapytałeś mnie: czy jestem wolny?

— Zgadzam się, będziesz dla mnie wolny. Pasujesz do mnie.

— Wiem o tym. Ale mam innego byłego męża prawa, a to nie Rodion, choć teraz jestem sam.

— Zabierz go do siebie! — Platon był zaskoczony jego słowami, a tym bardziej był zaskoczony, że Rita ma kogoś przed sobą i poza Don Juanem Rodionem.

— On jest cudzoziemcem. Uciekłem od niego, teraz mieszkam sam. Kiedyś mieszkał z piramidami, ale nie mogę z nimi żyć. Jestem uczulony na czyjś klimat, więc pozwolił mi wrócić do domu polubownie. Ja pęcznieję na miarę porzeczki, kiedy wychodzę na słoneczną ulicę w jego ojczyźnie.

— Wielkość czarnej lub czerwonej porzeczki?

— Biała porzeczka. Mówię poważnie.

— I nie żartuję. I tutaj nie widziałem nawet na tobie pęcherzy na plaży. Więc co ci się przydarzyło wcześniej?

— Czy pamiętasz, kiedy leżałem na plaży, ale nie pasowałam do ciebie? Potem wróciłem do ojczyzny, tak bardzo chciałem leżeć w słońcu, a nie w blistrach! Ziemia jest jedna, a promieniowanie słoneczne jest inne. Moja skóra nadaje klimatowi tylko chłodne lato.

— Zdałem sobie sprawę, że w twojej historii nie ma żadnych win. W jaki sposób twój mąż zwyczajny patrzy na twoje legalne małżeństwo?

«W tym roku ożenił się z sobą.» Mieszkam sam.

— Chwalebnie, masz jedno życie na wzgórzu, drugie życie tutaj nie działało z Rodionem. Moja oferta pozostaje w mocy, nie jestem bogaty, ale jest samochód i mieszkanie z moimi rodzicami.

— Rozumiem i mogę się z tobą ożenić! Ale nadal trzeba dołączyć Rodiona, aby nie przeszkadzał nam.

— Kim on jest dla ciebie? Bardziej szczegółowo, jeśli to możliwe.

— Przyjaciel. Przyjaciel i wszystko. Wspierał mnie moralnie, ale nie materialnie od daty znajomości.

— Potem Rodion z parą Poliny.

Rozdział 2

Zbyt poważna rozmowa ograniczyła impulsy miłości. Platon i Rita pogadali przy filiżance herbaty i poszli do domu. Zgodzili się, że każdy z nich będzie mieszkał w domu, nie obciążając się wzajemnymi relacjami rodzinnymi.

Zadzwonił dzwonek do drzwi. Rita otworzyła drzwi, myśląc, że Platon przyszedł, ale jego ojciec Dmitrievich stał przed drzwiami:

— Rita, chcę poznać moją przyszłą synową.

— Wejdź — powiedziała Rita, przekazując rzekomo krewnego do mieszkania.

— Jestem w tej sprawie. Chcę, żebyś była moją żoną, a wraz z twoją żoną, Inessą Jewgieniwną, długo żyliśmy w różnych pokojach.

— Czy jesteś normalną osobą?

— Całkowicie. Dlaczego potrzebujesz mojego Platona? Jestem lepszy

— Tak, nadal nie odeszliście od zawału serca!

— I ja to lubię! Mam dla ciebie prezent, ale nie możesz błagać ropuchy od mojego syna na bagnie, a starszy pan wyjął z wewnętrznej kieszeni kurtki pudełko pokryte żółtym aksamitem.

— Nie potrzebuję prezentów! Idź do domu! Jasne jest, dlaczego Polina wyrzuciła w sobie gaz!

— Nie waż się pamiętać! Spójrz — i otworzył pudełko.

W pudełku był maleńki bursztyn.

Rita była tak zaskoczona, że nawet się nie śmiała.

— To bursztyn z grobowca faraona.

— Wspaniale. Skąd wziął się bursztyn? Jak on się do ciebie dostał?

— Byłem członkiem ekspedycji do tajemnic piramidy i znalazłem ten kamyk. Nasza ekspedycja zstąpiła do grobu. Ludzie chwycili wszystko, co do rąk, ale potem nie mogli wydostać się z grobowca. Zginęli prawie na miejscu. Stałem na górze. Jeden człowiek, umierający, rzucił na piasek garść klejnotów. To wszystko, co wydobył z grobu, i żył bardziej niż inni. Ci, którzy brali więcej, mniej żyli, nie czołgali się do wyjścia. Nie mogłem tego wytrzymać, wziąłem mały bursztyn i nic więcej. Byłem wtedy bardzo młodym mężczyzną.

— Dlaczego to mój zaszczyt? — szepnęła Rita, podziwiając podziw bursztynowego cudu.

— Rita, wyrzuciłeś Platona z ciężkiej depresji i uratowałeś mnie. Zasługujesz na nagrodę. Nie, nie musisz mnie poślubiać — to mój żart z obowiązkami, którego Polina nie rozumiała. Jeśli masz dziecko z Platonem, będę szczęśliwy, a wtedy bursztyn będzie należeć do mojego wnuka.

«Dziękuję» — powiedziała szczerze Rita, podnosząc wyciągnięte pudełko.

Ale aksamitne pudełko wypadło jej z rąk. Bursztyn wypadł z żółtego pudełka. Nogi starszego mężczyzny zapadły się. Upadł, wyciągając rękę do bursztynu. Czuł się źle.

— Panie! Krzyknęła Rita. — Dlaczego mam te testy? — i zaczęła dzwonić do lekarza.

Rita patrzyła z przerażeniem na bursztyn faraona. Bała się wziąć w swoje ręce pradawny skarb i zrozumiała, że powinna być ukryta przed ludźmi. Wydało jej się, że zostanie zabita przez prąd, jeśli dotknie bursztynu z pudełka z ręką. Wzięła pincetę przez gumowe rękawice, podniosła bursztyn Faraona szczypcami z parkietu, włożyła go do żółtego pudełka i schowała.

Syrena zaryczała za oknem. Lekarz słuchał Rity, uświadomiła sobie, że pacjent miał ostatnio masywny atak serca. Starszego mężczyznę ponownie zabrano do szpitala. Rita wyszła na ulicę, spojrzała na skoszony trawnik, przypomniała sobie bursztyn faraona, usiadła na ławce i pomyślała.

Po śmierci jego ojca Dmitrievich Platon rashotel poślubić Ritę. Miał trzypokojowe mieszkanie z rodzicami. Jego matka, Inessa Evgenievna, nie zawracała mu głowy, ale pomagała, a jego żona była na nic. Rita Plato nie powiedziała nic o bursztynie faraona. Na odmowę zawarcia małżeństwa nie poczuła się urażona.

Zapytała przyszłego spadkobiercę:

— Plato, czy w archiwum twojego ojca były jakieś pożółkłe papiery?

Platon był bardzo szczęśliwy z tego wyniku i zaprosił Ritę do zapoznania się z dokumentami Dmitrievicha. W jednej szafie znalazła stos folderów. Złożyła archiwum w cztery plastikowe torby i przy pomocy Platona przyniosła je do samochodu. I cieszył się, że pozbył się starych, zakurzonych śmieci swojego ojca.

Polina, słysząc o zmianach w losach Platona, przyszła do niego z przyznaniem się. Jego oczy ze zdumieniem stały się podobne do pięciorundowych monet: przed nim stała brązowa kobieta. Nie było już prawie nic z poprzedniego jasnego piękna Poliny.

— Polina, gdzie umyłeś podłogę?! — wykrzyknął zaskoczony Platon.

— Czy tak bardzo się zmieniłem?

«Nie słowo, jesteś zrujnowany, jak stara szmata».

Podeszła do dużego lustra, spojrzała na siebie i wymamrotała:

— Byłem taki przez długi czas.

— Rzuć Rodion i wróć do mnie. Zerwałem z Ritą, ona jest zbyt niezależną dziewczyną. To dla ciebie łatwiejsze i łatwiejsze.

«Nie jestem przeciwko tobie» — powiedziała w pośpiechu Polina.

— Co teraz? Och, to, co z ciebie zrobiłem, zdumiewa umysł! — wszyscy nie przestali być zaskoczeni Platona. — Weź farmę w swoje ręce: oczyść, ugotuj i zmień wszystko zgodnie ze swoim gustem. Działaj! Mama stale pracuje.

«Czy staną się piękniejsze z kłopotów domowych?» — spytała Polina z naiwnym pozorem.

— Nie jest piękniejsza, ale staniesz się szczuplejsza, jeśli nie zjesz wszystkiego, co gotujesz.

— Ta perspektywa mnie nie cieszy, lepiej pomóż mi zmienić czerwony samochód na jakikolwiek inny.

— Oh, dziewczyna całkowicie zgasła. Nie, nie pomogę. Za co twoje zasługi przede mną powinienem pomóc i wydać moje rachunki? Zaproponowałem ci bycie kochanką w moim domu? Odmówiłeś. I odmawiam ci.

— Zaproponowałeś mi zostać twoją gosposią.

— Jaka jest różnica? Nie rozumiem! — autentycznie zaskoczony Platona.

— Cześć. Wyszedłem — powiedziała Polina, zatrzaskując za sobą drzwi za przeszłością.

Polina zostawiła dawną przyjaciółkę z wewnętrzną urazą do wszystkich mężczyzn. Ale słońce świeciło, trawa była zielona, nie chciałem być smutny i nie chciałem też być sam. Rodion już jej nie pociągał, prowadził życie kawalerskie. Wiedziała, że jest bogaty, że miałaby dość pieniędzy na nowy samochód! Ale nie chciał nawet poprosić o rubel — wiedziała to z własnego doświadczenia, choć Rita twierdziła, że jest hojny. Ale kiedy to było?!

Polina wróciła do domu, a na jej spotkanie była Rita. Dziewczyny zatrzymały się, spojrzały na siebie badawczo.

— Polino, idziesz od Platona do Rodiona? — Z lekką zniewagą zapytała Rita.

— A ty od Rodion do Platona? — Polina nie mogła się oprzeć.

— Świetnie, więc chodźmy do twoich nowych miejsc.

Бесплатный фрагмент закончился.
Купите книгу, чтобы продолжить чтение.
электронная
от 108
печатная A5
от 441